poniedziałek, 24 grudnia 2012

Życzenia Bożonarodzeniowe - A.D. 2012


Venite, adoremus. Venite, adoremus.
Venite, adoremus Dominum.

Bożego Narodzenia ta noc jest dla nas święta. Niech idą w zapomnienie niewoli gnuśne pęta. Daj nam poczucie siły i Polskę daj nam żywą, by słowa się spełniły nad ziemią tą szczęśliwą. Jest tyle sił w narodzie, Jest tyle mnogo ludzi, niechże w nie duch twój wstąpi i śpiące niech pobudzi. Niech się królestwo stanie, Nie krzyża lecz zbawienia.
Stanisław Wyspiański „Wyzwolenie"
 
 
Na Wigilię, na Święta, na Rok Nowy
życzenia szczęścia znów nad światem mkną.
Niech noc truchleje, a nadziei płomyk
niechaj ogrzeje ciepłem swym Wasz dom,
Jak sople lodu niech topnieją zawiści
sercom zmęczonym słów tak mało trzeba...
Tak wiele życzeń noc ta może ziścić
ta noc, w której księżyc świeci bochnem chleba...

A wcześniej był codzienny udział w Roratach w parafii Św. Rodziny w Gdyni. Wśród dzieciaków - także nasze (stoją i uczą się śpiewać w pierwszej ławce po prawej): Ola i Karol, patrz tutaj.



Zdrowych, Radosnych i Pogodnych Świąt Bożego Narodzenia oraz Wszelkiego Błogosławieństwa Bożego w Nadchodzącym 2013 Roku,
życzą
Emilia i Mariusz ROMAN z dziećmi: Oleńką i Karolkiem
Boże Narodzenie 2012.

Załączam podarunek muzyczny: Kolęda Adeste Fideles w wykonaniu Ewy Dani Sikocińskiej, patrz tutaj.


Jest to jedna z najpiękniejszych kolęd świata śpiewana przez Ewę Dani po łacinie. Autorem tej kolędy jest John Francis Wade. Utwór powstał około 1743 roku. Aranżerem tej jak i reszty kolęd na płycie "Białe Boże Narodzenie" jest Andrzej Gacki. Słowa kolędy wraz z polskim tłumaczeniem, patrztutaj.

 
Zapraszamy do lektury najnowszego, świątecznego, specjalnego numeru Biuletynu DSS, patrz tutaj.

niedziela, 23 grudnia 2012

W Boże Narodzenie pamiętajmy o bliskich


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, szczególny czas w roku liturgicznym Kościoła, kiedy to na nowo zatrzymujemy się nad niepojętą Miłością Boga do człowieka wyrażającą się w tajemnicy Wcielenia Syna Bożego.
Twoje światło w Fatimie
Warto w tym szczególnym okresie pomyśleć o najbliższych, szczególnie o tych nieobecnych.
Niektórzy być może wyjechali, szukając za granicą lepszego życia. Teraz czekają na nasze duchowe wsparcie. Innych Pan nasz powołał już przed własne oblicze. Pamiętajmy o nich przy wigilijnym stole.
Aby objąć modlitwą rodzinę oraz przyjaciół wystarczy wejść na stronę
modlitwa.fatima.pl
i zapalić świecę, która będzie płonąć w wybranej przez nas intencji.

Zachęcam do skorzystania ze strony, którą stworzyłem właśnie po to, by modlić się za osoby nam najdroższe.
Na koniec mojego listu proszę przyjąć życzenia:
Błogosławionych Świąt Narodzenia Pańskiego oraz wszelkich potrzebnych łask za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny, Matki Dzieciątka Jezus w nadchodzącym Roku Pańskim 2013
Sławomir Olejniczak
Prezes Instytutu im. ks. Piotra Skargi

piątek, 12 października 2012

Pamiętajmy o zmarłych Przyjaciołach z FMW

Nie zapominajmy o naszych zmarłych Przyjaciołach z Federacji Młodzieży Walczącej, utrzymujmy z nimi naszą wieź pokoleniową oraz środowiskową – także po ich śmierci! Z tej więzi jestem przekonany, narodzi się wiele łask zarówno dla nas – jak i dla nich!
Najważniejszymi z powodów, dla których powołaliśmy, we wrześniu 2007 roku Stowarzyszenie Federacji Młodzieży Walczącej jest udokumentowanie historii naszej organizacji i pomoc rodzinom naszych zmarłych przyjaciół z FMW. Wielu z nich odeszło do Pana, często nie doczekawszy swoich 40 urodzin. Od kilku lat, trwa bowiem nieprzerwanie w naszym środowisku zła passa, a może po prostu szczególna łaska, której nie sposób na tym świecie zrozumieć? Odeszli od nas m.in.: Dariusz Stolarski, Wiesław Gęsicki, Tadeusz Duffek, Robert Bodnar, Mieczysław Brzezicki, Andrzej Kuczyński, Adam Dydziński, Krzysztof Kornaś, Rafał Kosmalski, Artur Golara. Tylko w tym roku dołączyli do nich: Krzysztof Michalski z Płocka oraz Krzysztof Cybulski z Gdańska (…).
Ostatnio, coraz częściej spotykamy się na pogrzebach naszych Przyjaciół z FMW. Ukazują się wtedy okazjonalne teksty, zazwyczaj organizowana jest pomoc dla rodzin zmarłych kolegów. To wszystko bardzo szlachetne. Jednak istotnym wydaje się również, aby nie zapominać o „dusz świętych obcowaniu”, o łączności z naszymi Przyjaciółmi z FMW, także po tym, jak opuścili już nas w tym naszym życiu doczesnym.
Dlatego, starajmy się także polecać ich Dobremu Panu w naszej modlitwie, nie zapominajmy o nich w naszych intencjach mszalnych. Oni z pewnością się nam odwdzięczą, za tą niewielką za nich ofiarę - po stokroć. Wydaje mi się, że samemu przynajmniej dwukrotnie doświadczyłem tego „obcowania” z nimi na sposób wymierny.
Nie zapominajmy, że nasze federacyjne środowisko tworzą Ci pozostający wciąż tutaj na ziemi, ale także coraz większe grono tych - którzy odchodzą i czekają na nas w wieczności. Jak uczy katechizm kościoła katolickiego, zazwyczaj to oczekiwanie połączone jest z mękami, jakich dusza doznaje w czyśćcu. Tym bardziej dotkliwe są to męki, kiedy dusza taka jest pozbawiona wsparcia z naszej strony, kiedy podlega zapomnieniu. Tymczasem tak niewiele trzeba – aby móc im ulżyć: modlitwa, msza święta, post lub ofiara podjęta w ich intencjach – zdziałać potrafi cuda.
Pamiętajmy, zatem o naszych zmarłych Przyjaciołach z Federacji Młodzieży Walczącej, utrzymujmy z nimi naszą wieź pokoleniową oraz środowiskową – także po ich śmierci. Z tej więzi jestem przekonany, narodzi się wiele łask zarówno dla nas – jak i dla nich…
Pragnę poinformować, że w duchu tej łączności (o której powyżej), zostaną w najbliższym czasie, odprawione zostaną w intencjach naszych przedwcześnie zmarłych Przyjaciół z FMW, kolejne Msze święte:
W 7 rocznicę śmierci Tadeusza Duffeka:
Czas: Niedziela, 14 października 2012, godz. 12.00;
Miejsce: Kościół pw. MB Częstochowskiej w Gdańsku, ul. Marii Skłodowskiej Curie 3B.
W 19 rocznicę śmierci Dariusza Stolarskiego odprawione zostaną dwie msze:
Czas: Czwartek, 18 października 2012, godz. 09.00;
Miejsce: Kościół pw. Św. Stanisława Kostki w Warszawie, ul. Kardynała S. Hozjusza 2.
Czas: Piątek 19 października 2012, godz. 18.00;
Miejsce: Kościół pw. Św. Bartłomieja Apostoła w Płocku, ul. Kazimierza Wielkiego 1.
To zrozumiałe, że nie każdy z nas będzie mógł przybyć na te msze święte do Gdańska, Warszawy czy Płocka, ale postarajmy się chociaż w tych dniach o łączność duchową poprzez modlitwie w intencji naszych Przyjaciół z FMW, lub uczestnicząc w ich intencji na innych mszach świętych. W każdym razie podejmujmy podobne inicjatywy i informujmy się o nich nawzajem!
Kolejne msze święte odprawione zostaną w kościele Św. Stanisława Kostki w Warszawie zduszęśp. Roberta BODNARA z Krakowa, w jego 7 rocznicę śmierci – 16 listopada 2012 o godz. 09.00, oraz Adama DYDZIŃSKIEGO z Kętrzyna, w jego 6 rocznicę śmierci – 28 lutego 2013 o godz. 18.00.
Polecam także film z uroczystości odsłonięcia tablicy pamiątkowej poświęconej Dariuszowi Stolarskiemu w Płocku, patrz poniżej:

niedziela, 20 maja 2012

DSS – jak to było naprawdę z A2?

Trafiłem do Dolnośląskich Surowców Skalnych SA zaledwie przed trzema tygodniami – to prawda. Ale już w tak krótkim czasie, zdołałem się zorientować, jak wiele „zła” otaczało nas w przeszłości i to zarówno z zewnątrz, jak i od wewnątrz Spółki. W najbliższym tygodniu w gronie współpracowników oraz Przyjaciół będziemy modlić się na dwóch Mszach Świętych w intencji DSS. Niczego tak bowiem nie potrzebujemy jak nowego otwarcia i prawdy, w czasie kiedy zapadają najbardziej istotne decyzje w sądach, a które dotyczą dalszego istnienia Spółki.

darmowy hosting obrazków

Póki co, Zarząd skupiony jest na działaniach mających w najbliższej przyszłości odwrócić opcję upadłości naszej firmy z likwidacyjnej na układową. Wspomagają nas wydatnie w tym przedsięwzięciu Akcjonariusze i wypróbowani Przyjaciele, zwłaszcza z Kredyt Banku oraz IDM SA. Tylko ten kierunek pozwala na zachowanie dalszego istnienia Spółki, a w postępowaniu układowym spłacenie wszelkich zaciągniętych wcześniej zobowiązań i wierzytelności oraz odzyskanie płynności. Ze zrozumieniem do tych naszych działań odnosi się również Syndyk, a z nadzieją oczekują na odwrócenie upadłości Inwestorzy.
Tymczasem w ostatnich dniach ukazują się w mediach liczne publikacje poświęcone inwestycjom drogowym, w których przedstawionych zostało wiele nie tylko nieprawdziwych, ale i krzywdzących opinii na temat przepływów finansowych pomiędzy GDDKiA, DSS a podwykonawcami spółki przy budowie odcinka C autostrady A2 oraz przyczyn problemów finansowych firm zaangażowanych w budowę autostrad.
Aby przeciwdziałać tym jednostronnym opiniom Zarząd DSS SA, wydał stosowne oświadczenie, w którym czytamy:
Ponieważ błędne informacje oraz mylne interpretacje faktów powielane są w publikacjach medialnych, chcielibyśmy je w niniejszej odpowiedzi sprostować. Jednocześnie nie zgadzamy się na obarczanie DSS winą za niewłaściwe funkcjonowanie systemu rozliczeń inwestycji drogowych, które to (obok sytuacji rynkowej) są główną przyczyną strat ponoszonych przez firmy zaangażowane w budowę autostrad.
darmowy hosting obrazków

Zdajemy sobie sprawę, iż temat budowy autostrad i problemów podwykonawców jest w chwili obecnej bardzo medialny, jednak równocześnie apelujemy o zachowanie rzetelności dziennikarskiej w publikowanych materiałach i umożliwienie przedstawienia punktu widzenia każdej ze stron.
Chcielibyśmy zwrócić Państwa uwagę na następujące fakty:
1. Zobowiązania handlowe DSS w stosunku do podwykonawców autostrady A2 wynoszą 72 mln zł, a nie kilkaset milionów złotych, jak to jest prezentowane w niektórych publikacjach;
2. W okresie między sierpniem 2011 r. (początek realizacji kontraktu na A2 przez DSS) a marcem 2012 r. DSS otrzymał od GDDKiA łącznie 203 mln zł. W tym czasie spółka wydatkowała 220 mln zł tytułem kosztów związanych z budową A2;
3. DSS działając jako podwykonawca Covec nie odzyskał 50 mln zł wierzytelności.

DSS jako podwykonawca Covec nie odzyskał 50 mln zł


Temat przepływów finansowych przy realizacji kontraktów drogowych budzi ogromne emocje. Doskonale to rozumiemy, ponieważ będąc spółką wyspecjalizowaną w produkcji kruszyw, sami - jako podwykonawca firmy Covec - znaleźliśmy się w identycznej sytuacji po wycofaniu się chińskiej firmy z budowy autostrady A2 w czerwcu 2011r. bezskutecznie domagając się zapłaty za zrealizowane dostawy kruszyw i betonów.
Łączna wartość niespłaconych przez Covec zobowiązań względem DSS wynosi w sumie ok. 50 mln zł (ok. 30 mln zł za dostawy i ok. 20 mln zł z tytułu kar umownych). Pomimo starań, nie uzyskaliśmy w tej kwestii wsparcia od GDDKiA, choć byliśmy podwykonawcą zatwierdzonym przez Generalną Dyrekcję - należności od Covecu do dnia dzisiejszego nie zostały uregulowane, co stało się jedną z głównych przyczyn problemów finansowych DSS.

Przejęcie kontraktu przez DSS po wycofaniu się Covec


Po opuszczeniu placu budowy przez Covec DSS został postawiony przed wyborem: kontynuacji prac - jako generalny wykonawca - co oznaczało znaczące rozszerzenie zakresu obowiązków, m.in. o roboty ziemne - lub wycofania się z tego kontraktu. Pomimo, że budowa dróg nie jest podstawową działalnością DSS, zdecydowaliśmy się na kontynuację projektu, ze względu na fakt, że cały cykl produkcyjny Grupy DSS był mu już wówczas podporządkowany i poczyniliśmy w związku z nim znaczące inwestycje. Stworzenie konsorcjum z doświadczonym partnerem – Boegl a Krysl – dawało duże szanse na odrobienie strat poniesionych w związku z realizacją kontraktu jako podwykonawca Covec.

Straty ponoszone na inwestycjach drogowych to w ogromnej mierze problem dotyczący całej branży


DSS, jak niemal wszystkie inne firmy realizujące inwestycje drogowe, poniósł na kontrakcie istotne straty (łącznie ok. 70 mln zł). Główne przyczyny tej sytuacji wynikały z uwarunkowań rynkowych, jakimi były:
• znaczący wzrost kosztów asfaltu (o ok. 42 proc. w 2011 r.) i paliw (o ok. 18 proc. w 2011 r.);
• wzrost kosztów innych surowców ze względu na duży popyt ze strony wykonawców (zwłaszcza w obszarze wykonywania istotnych projektów infrastrukturalnych);
• realizacja kontraktu pod presją czasu powodująca często konieczność nabywania niezbędnych materiałów po zawyżonych cenach;
• brak możliwości waloryzacji zawartych z GDDKiA umów, pomimo drastycznego wzrostu kosztów (skutki takiego stanowiska GDDKiA były tak negatywne dla branży, iż w ostatnich dniach Generalna Dyrekcja zapowiedziała, że nowo zawarte kontrakty będą waloryzowane o „podawany cyklicznie przez GUS wskaźnik wzrostu cen określonego materiału”).
Jednocześnie DSS, ze względu na wycofanie się jednego z podwykonawców tuż przed początkiem realizacji kontraktu, zmuszony został do podpisania kolejnej umowy pod presją czasu, co spowodowało, iż rzeczywiste koszty związane z kluczowymi dla jakości autostrady robotami ziemnymi, były wyższe od pierwotnie zakładanych o ok. 23 mln zł. Co istotne, GDDKiA nigdy nie zgłaszała istotnych zastrzeżeń co do jakości wykonanych przez konsorcjum prac, a DSS znalazł się w czołówce firm „najlepiej budujących drogi” w rankingu ogłoszonym przed kilkoma dniami przez Generalną Dyrekcję.
Paradoksalnie, gdy walczyliśmy o utrzymanie płynności finansowej GDDKiA obniżyła wartość ostatniej z faktur DSS o 5 mln zł, ponieważ do budowy autostrady wykorzystaliśmy kruszywo, które dostarczyliśmy, gdy wykonawcą był Covec. Nie otrzymaliśmy za nie zapłaty od chińskiej firmy, ale GDDKiA uznała że surowiec jest już jej własnością, pomimo korzystnych dla DSS zapisów w umowie z Covec.

Rozliczenia DSS z podwykonawcami były rzetelne


Zdając sobie sprawę z możliwości wystąpienia problemów związanych z płynnością w DSS, już w listopadzie 2011 r. zdecydowaliśmy o przekazaniu części prac konsorcjantowi – Boegl a Krysl. Uzyskaliśmy również pożyczki od Boegl a Krysl oraz Kredyt Banku na finansowanie projektu. Na początku 2012 r. przygotowaliśmy szczegółowy harmonogram płatności, a dla pełnej przejrzystości stworzone zostało specjalne konto do rozliczeń A2, na które trafiały środki z GDDKiA. Mogły one zostać następnie przelane jedynie po wspólnej akceptacji DSS oraz Boegl a Krysl. GDDKiA miała możliwość nieustannego podglądu rachunku, co jest praktyką wykraczającą poza standardy rynkowe. Z uwagi na pogarszającą się sytuację finansową, w lutym 2012 r. przekazaliśmy całość prac wykonawczych na A2 konsorcjantowi.
Podobnie jak wszystkie inne firmy występujące w roli generalnego wykonawcy, do wykonania poszczególnych specjalistycznych prac DSS zatrudnił podwykonawców. W chwili obecnej wiele firm występuje jako „pokrzywdzone przez DSS”. Należy podkreślić, iż DSS podpisał umowy z kilkunastoma podwykonawcami i nie może odpowiadać za brak rozliczeń pomiędzy podwykonawcami a ich kontrahentami.
Media obiegają astronomiczne kwoty, jakie rzekomo DSS winna jest wykonawcom autostrady A2 – niektóre źródła podają, iż jest to nawet 900 mln zł. W rzeczywistości zobowiązania handlowe DSS wynoszą na chwilę obecną ok. 143 mln zł, z czego ok. 72 mln zł to zobowiązania związane z realizacją A2. Prawdopodobne jest zatem, że w wielu przypadkach pieniądze wypłacone przez DSS „utknęły” u podwykonawców, którzy po otrzymaniu środków nie rozliczyli się ze swoimi kontrahentami. W efekcie firmy, występujące jako pokrzywdzone przez DSS, mogą być w rzeczywistości pokrzywdzone przez swoich bezpośrednich zleceniodawców.
W kwocie 72 mln zł zobowiązań związanych z realizacją A2 znajdują się również zobowiązania wątpliwe, których zasadność będzie rozstrzygana przez sąd. Można je podzielić na dwie grupy:
• niespłacone zobowiązania Covecu, które niektórzy podwykonawcy próbują bezpodstawnie przerzucić na DSS;
• koszty prac, które w rzeczywistości nie zostały wykonane lub zostały wykonane w o wiele mniejszym zakresie (np. wartość robót związanych z wykonaniem przepustów wynikająca z faktur wystawionych przez podwykonawców to 42 mln zł, zaś inwentaryzacja przeprowadzonych robót i analiza stawek uzgodnionych z podwykonawcami wskazuje, iż robót tych powinno być zafakturowanych na 30 mln zł).
W okresie między sierpniem 2011 r. (początek realizacji kontraktu na A2 przez DSS) a marcem 2012 r. DSS otrzymał od GDDKiA łącznie 203 mln zł. W tym czasie spółka wydatkowała ok. 220 mln zł tytułem kosztów związanych z budową A2, w tym na:
• podwykonawstwo, dostawy i usługi – 183 mln zł;
• koszty finansowe (koszty kredytu, leasingu, prowizji od gwarancji bankowych) – 26 mln zł;
• wynagrodzenia osób zatrudnionych przy A2 – 10 mln zł.

Rzeczywista struktura zadłużenia DSS


Obecnie całkowite zadłużenie DSS wynosi ok. 580 mln zł, w tym:
• 143 mln zł zobowiązań handlowych (z tego ok. 72 mln zł związanych z budową A2);
• 153 mln zł zobowiązań bankowych;
• 158 mln zł zobowiązań wynikających z emisji obligacji;
• 98 mln zobowiązań wobec spółki zależnej KKSM;
• 19 mln zł zobowiązań publiczno-prawnych;
• 9 mln zł zobowiązań pracowniczych, w tym istotna część z tytułu odpraw.

Postępowanie układowe jest jedyną szansą powrotu do dochodowej działalności podstawowej


Opracowany przez Zarząd, przy aktywnym udziale największych wierzycieli, konserwatywny plan naprawczy DSS zakłada, że spółka koncentrując się na dochodowej działalności podstawowej, którą jest wydobycie kruszyw, jest w stanie dokonać spłaty zobowiązań handlowych w perspektywie około 5 lat. Oparte na racjonalnych i bezpiecznych założeniach projekcje finansowe wskazują, iż Grupa DSS może, po całkowitym wygaszeniu działalności związanej z budową autostrad, generować ok. 35 mln zł EBITDA (zysk operacyjny + amortyzacja) rocznie z tytułu wydobycia kruszyw i dostarczania ich na największe w kraju place budowy dróg kołowych i kolejowych, co od początku istnienia DSS było podstawową działalnością spółki. w której posiada ona najwyższe kompetencje. Warto dodać, że DSS jako jedyna firma w swojej branży, posiada możliwości dostarczania tak dużego wolumenu kruszyw, jednocześnie spełniającego najwyższe normy jakościowe.
Warto podkreślić, iż spółka uzyskała deklaracje podmiotów zewnętrznych o gotowości zapewnienia finansowania zewnętrznego, czego przejawem jest decyzja NWZA o emisji warrantów zamiennych na akcje. W ten sposób spółka mogłaby zostać zasilona w gotówkę, która pomogłaby w realizacji planu naprawczego.
Aby możliwa była realizacja zaprezentowanego powyżej scenariusza konieczna jest zmiana upadłości z likwidacyjnej na układową, która jest popierana przez zdecydowaną większość wierzycieli i pracowników. Jest to jedyny sposób, aby wierzyciele - zwłaszcza handlowi, mogli odzyskać należące im się środki.

Podstawowe liczby dotyczące DSS


30  mln zł - EBIDTA na działalności kruszywowej za 2011
-58 mln zł - EBIDTA na działalności drogowej za 2011
143 mln zł - Wartość zobowiązań handlowych na dzień 31.03.2012
72 mln zł  - Wartość wszystkich zobowiązań wobec podwykonawców na A2, w tym także spornych lub obarczonych brakami w dokumentacji, stan na dzień 31.03.2012
203 mln zł - Wartość środków otrzymanych przez DSS od GDDKIA z tytułu odcinka A2C
220 mln zł - Wartość środków wydatkowanych przez DSS na budowę odcinka A2C (usługi, towary, koszty finansowe)

Kontakt


Wszystkich dziennikarzy zainteresowanych informacjami dotyczącymi DSS oraz budową odcinka C autostrady A2 prosimy o kontakt pod adresem mailowym: media@dss.pl oraz numerem telefonu: 668 577 698, 602 578 305 lub 660 690 543. Z wielką chęcią odpowiemy na wszystkie Państwa pytania.

poniedziałek, 27 lutego 2012

Pamiętajmy o zmarłych Przyjaciołach z FMW

Nie zapominajmy o naszych zmarłych Przyjaciołach z Federacji Młodzieży Walczącej, utrzymujmy z nimi naszą wieź pokoleniową oraz środowiskową – także po ich śmierci! Z tej więzi jestem przekonany, narodzi się wiele łask zarówno dla nas – jak i dla nich!
darmowy hosting obrazków
Najważniejszymi z powodów, dla których powołaliśmy, we wrześniu 2007 roku Stowarzyszenie Federacji Młodzieży Walczącej jest udokumentowanie historii naszej organizacji i pomoc rodzinom naszych zmarłych przyjaciół z FMW. Wielu z nich odeszło do Pana, często nie doczekawszy swoich 40 urodzin. Od kilku lat, trwa bowiem nieprzerwanie w naszym środowisku zła passa, a może po prostu szczególna łaska, której nie sposób na tym świecie zrozumieć? Odeszli od nas m.in.: Dariusz Stolarski, Wiesław Gęsicki, Tadeusz Duffek, Robert Bodnar, Mieczysław Brzezicki, Andrzej Kuczyński, Adam Dydziński, Krzysztof Kornaś, Rafał Kosmalski, Artur Golara (…).
Ostatnio, często spotykamy się na pogrzebach naszych Przyjaciół z FMW. Ukazują się wtedy okazjonalne teksty, organizowana jest pomoc dla rodzin zmarłych Kolegów. To wszystko bardzo szlachetne. Jednak istotnym wydaje się również, aby nie zapominać o „dusz świętych obcowaniu”, o łączności z naszymi Przyjaciółmi z FMW, także po tym, jak opuścili już nas w tym naszym życiu doczesnym.
Dlatego starajmy się polecać ich Panu Jezusowi w naszej modlitwie, nie zapominajmy o nich w naszych intencjach mszalnych. Oni z pewnością się nam odwdzięczą, za tą niewielką za nich ofiarę - po stokroć. Wydaje mi się, że samemu przynajmniej dwukrotnie doświadczyłem tego obcowania na sposób wymierny.
darmowy hosting obrazków
Nie zapominajmy, że nasze federacyjne środowisko tworzą Ci pozostający wciąż tutaj na ziemi, ale także coraz większe grono tych - którzy odchodzą i czekają na nas w wieczności. Zazwyczaj to oczekiwanie połączone jest z mękami, jakich dusza doznaje w czyśćcu, tym bardziej dotkliwe są to męki, kiedy dusza jest pozbawiona wsparcia z naszej strony, kiedy podlega zapomnieniu. Tymczasem tak niewiele trzeba, – aby móc im ulżyć: modlitwa, msza święta, post lub ofiara podjęta w ich intencjach – zdziałać potrafi cuda.
Pamiętajmy, zatem o naszych zmarłych Przyjaciołach z Federacji Młodzieży Walczącej, utrzymujmy z nimi naszą wieź pokoleniową oraz środowiskową – także po ich śmierci. Z tej więzi jestem przekonany, narodzi się wiele łask zarówno dla nas – jak i dla nich.
Pragnę poinformować, że w duchu tej łączności (o której powyżej), zostanie odprawiona w najbliższy wtorek msza święta za duszę naszego przyjaciela z FMW śp. Adama DYDZIŃSKIEGO w 5 rocznicę jego przedwczesnej śmierci.
Czas: Wtorek 28 lutego 2012, godz. 18.00;
Miejsce: Kościół pw. Św. Rodziny w Gdyni, ul. Kołłątaja 40.
To zrozumiałe, że nie każdy z nas będzie mógł przybyć na tą mszę świętą do Gdyni, ale postarajmy się, chociaż w tych dniach o łączność duchową poprzez modlitwie w intencji naszych Przyjaciół z FMW, lub uczestnicząc w ich intencji na innych mszach świętych. W każdym razie podejmujmy podobne inicjatywy i informujmy się o nich nawzajem!
W kilka dni po śmierci Adama, pisaliśmy wspomnienia na Jego temat dla portalu internetowego FMW, patrz: Pożegnanie Dudiego.
Mariusz A. Roman
[Fot. Archiwum]

czwartek, 16 lutego 2012

Ratujmy „Roja”

Naciski, cenzura, blokowanie środków na zakończenie produkcji a ostatnio żądanie zwrotu pieniędzy, to tylko przykłady kłód rzucanych pod nogi reżysera filmu pt. „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać". Ten ważny dla tożsamości narodowej obraz może już tylko uratować pospolite ruszenie widzów. W najbliższy czwartek i piątek kopię roboczą filmu można obejrzeć w gdańskim klubie Akwen.
darmowy hosting obrazków
W czasach gdy produkcja starych i nowych seriali czy telenowel kwitnie w najlepsze, realizacja filmu o bohaterze antykomunistycznego podziemia właściwie od samego początku natrafiała na przeszkody. Pomimo tego, film Jerzego Zalewskiego „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać” jest już prawie gotowy. Przedpremierowe pokazy (z konieczności z kopii roboczej) cieszą się ogromna popularnością widzów w całej Polsce. Zabrakło jednak w TVP środków na postprodukcję, chociaż w budżecie filmu zostały przewidziane.
Jak to możliwe, że telewizji nie zależy, by film trafił do widzów. Tym bardziej że w produkcję włożyła już 4 mln zł. Czy telewizja publiczna naprawdę cierpi na nadmiar ambitnych produkcji? Pytania można by mnożyć bez końca, zwłaszcza że skandal wokół tego filmu trwa już od blisko roku. A sam autor obrazu wyraził przekonanie w jednym z licznie udzielanych w tej sprawie wywiadów że film powstał dzięki przypadkowi, bo ekipa Piotra Farfała, który na krótko objął rządy w TVP, potraktowała ten temat misyjnie.
Ostatecznie w ubiegłotygodniowym wywiadzie zamieszczonym na łamach „Naszego Dziennika” Jerzy Zalewski stwierdził, że doszedł do wniosku, że jedyną możliwością zebrania pieniędzy na dokończenie filmu jest zaangażowanie w to jego odbiorców. Tak narodził się pomysł przeprowadzenia ogólnopolskiej akcji pod hasłem "Ratujmy "Roja". Autor zapowiedział również przeprowadzienie zbiórki prywatnej na ten cel, a po uzyskaniu zgody MSW - zbiórki publicznej. Pomóc tym działaniom ma dystrybucja roboczej kopii filmu, gdyż już dzisiaj zgłasza się do reżysera bardzo wiele osób z całej Polski, które chcą zobaczyć "Historię "Roja"".
darmowy hosting obrazków
Pierwszy pokaz odbędzie się 16 i 17 lutego w Gdańsku. Zorganizowali go obok działaczy regionalnych NSZZ „Solidarność” również gdańscy kibice piłkarscy związani z księdzem Jarosławem Wąsowiczem. Środowisko kibiców bardzo mocno włączyło się w organizację tych pokazów - nie tylko w Gdańsku, ale i w całej Polsce. Kolejne projekcje odbędą się m.in. w: Lublinie, Białymstoku, Józefowie, Nowym Sączu, Chojnicach, Szczecinie, Garwolinie, Błoniu, Rzeszowie, Częstochowie, Toruniu. W Warszawie oprócz kibiców, Zalewskiego zaprosili także studenci NZS Uniwersytetu Warszawskiego.
Mnożą się kolejne zaproszenia, które kierują do autora filmu terenowe oddziały IPN, Związek Główny Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojny, przedstawiciele władz poszczególnych miejscowości bądź lokalni działacze społeczni, organizacje takie jak np. Klub Swobodnej Myśli przy kościele Księży Chrystusowców w Szczecinie. W marcu lub kwietniu w wyniku zaproszenia skierowanego od Polonii planowane są projekcje "Historii "Roja" także za oceanem w USA i Kanadzie.
Swoista trasa projekcji przedpremierowych pokazów już wkrótce będzie dostępna na stronie internetowej filmu, patrz tutaj. Na Facebooku powstał także profil Historii Roja. Grupa wsparcia dla filmu, także w internecie, jest coraz liczniejsza.
A wszystko to po to, aby zebrać brakujące środki na dokończenie produkcji i spłatę zaciągniętych wcześniej zobowiązań. Chodzi o niebagatelną kwotę około miliona złotych, z czego dług wynosi około 400 000 złotych.
Film Jerzego Zalewskiego "Historia Roja. W ziemi lepiej słychać" opowiada historię Mieczysława Dziemieszkiewicza ps. Rój, żołnierza NSZ i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, który jako dwudziestolatek tuż przed końcem wojny dołączył do oddziału partyzanckiego, a po śmierci brata zabitego przez Sowietów, przysiągł komunistom zemstę.
Działając w podziemiu antykomunistycznym stanął na czele oddziału, który przeprowadzał akcje przeciwko władzom, uwalniał z aresztów więźniów politycznych i wykonywał wyroki na współpracujących z komunistami. Historia "Roja" zakończyła się w 1951 r., kiedy poniósł śmierć w obławie przeprowadzonej przez oddziały wojska i milicji, wydany przez swoją dziewczynę Alinę Burkacką, której rodziców SB aresztowało, szantażem wymuszając na niej współpracę.
Zwiastun filmu Historia "Roja", patrz poniżej:
Pokazy filmu w reżyserii Jerzego Zalewskiego: sala Akwen (w budynku „Solidarności", ul. Wały Piastowskie 24) 16 lutego o godz. 17.30 oraz 17 lutego, również o godz. 17.30.
Mariusz A. Roman

poniedziałek, 13 lutego 2012

Memoriał im. Adama Dydzińskiego

W minioną niedzielę odbył się już V Zimowy Turniej Piłkarski im. Adama Dydzińskiego o puchar Burmistrza Kętrzyna z udziałem Lechii Gdańsk, Granicy Kętrzyn, MKS Korsze i Znicz Biała Piska. Każdego roku przyjeżdżają na niego m.in. byli działacze Federacji Młodzieży Walczącej, oddając w ten sposób hołd jednemu z najbardziej odważnych młodych ludzi zaangażowanych w działalność niepodległościową i antykomunistyczną. Adaś przez całe swoje życie płacił wysoką cenę za to zaangażowanie.
Adam Dydziński „Dudi” - był człowiekiem wielkiego serca, patriotą walczącym o wolną i niepodległą Polskę. Był założycielem Federacji Młodzieży Walczącej regionu Warmii i Mazur, redaktorem, drukarzem, kolporterem i wydawcą wielu podziemnych pism młodzieżowych m.in.: „Larwa”, „Kreska”, „Lolek” i „Sąd Kapturowy”.
darmowy hosting obrazków
Pod koniec lat 80 – tych działał także w szeregach Polskiej Partii Niepodległościowej Romualda Szeremietiewa. Swoim snem o niepodległej Polsce zaraził wiele osób. W 1985 r. w wieku 18 lat został aresztowany, był także wielokrotnie bity, karany przez kolegia. Pamiętamy go, jako bezkompromisowego politycznego romantyka oraz czciciela idei Marszałka Józefa Piłsudskiego.
Po 1989 r. także utrudniano mu życie na wszystkie możliwe sposoby. Zawsze go bolało, że jego byli oprawcy z SB czy partyjni aparatczycy, już w wolnej Polsce opływali w luksusy i zajmowali intratne stanowiska polityczne. Cichy i skromny, odważny, aktywny i twórczy, pozostał za życia mało doceniony.
Adam był bezkompromisowy zarówno dla siebie jak i innych, w Jego życiu nie było żadnych odcieni, wszystko musiało być, albo czarne, albo białe. Takiego Człowieka można było albo od razu pokochać albo znienawidzić. I dlatego miał w swoim życiu, albo oddanych Przyjaciół, albo nieposkromionych wrogów.
Odszedł do Pana Boga - 28 lutego 2007, będąc w sile wieku, nie doczekawszy swoich 40 urodzin. Osierocił żonę i dwie wspaniałe córeczki. Pozostał w pamięci swoich przyjaciół jako jeden z najbardziej aktywnych działaczy niepodległościowych, do końca swoich dni zaangażowany w służbę Ojczyźnie. Pozostawił po sobie trwały ślad w sercach wielu ludzi.
Jako jego Przyjaciele i dawni działacze FMW, co roku zbieramy się w Kętrzynie, aby po turnieju pomodlić się za jego duszę na eucharystii i złożyć kwiaty na grobie, gdzie obok symbolu naszej organizacji, umieszczony został fragment wiersza Herberta: „Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach”. To jest testament, który nam Adaś pozostawił. Pamięć o tym wspaniałym człowieku musi trwać!
W kilka dni po śmierci Adama, pisaliśmy wspomnienia na Jego temat dla portalu internetowego SFMW, patrz: Pożegnanie Dudiego.
Najbliższa msza za duszę śp. Adama Dydzińskiego w jego 5 rocznicę przedwczesnej śmierci odbędzie się w kościele św. Rodziny w Gdyni, przy ul. Kołłątaja 40 - 28 lutego 2012 (wtorek) o godz. 18.00.
Mariusz A. Roman

piątek, 27 stycznia 2012

Walcząc o akta

28 stycznia 1990 r. po Mszy św. w kościele św. Brygidy w Gdańsku doszło do spontanicznej manifestacji. Po krótkich przemówieniach liderów Federacji Młodzieży Walczącej uformował się pochód, który ruszył pod Komitet Wojewódzki PZPR. Do budynku weszli manifestanci i opanowali go w celu zapobieżenia niszczeniu dokumentów, o czym w tym czasie krążyło w Gdańsku wiele plotek.
darmowy hosting obrazków
Chociaż sam uczestniczyłem w tym wydarzeniu, powiem więcej byłem jednym z jego inicjatorów i prowodyrów, to jednak z czasem pamięć jest coraz bardziej ulotna. Dlatego najbardziej obiektywnym opisem będą chyba urywki z prasy wychodzącej w tamtych dniach. Polecam również fragmenty materiału filmowego wyemitowanego przed dwoma laty na rocznicowej konferencji, przedstawiającego okupację budynku KW PZPR w Gdańsku, patrz tutaj.
W gmachu KW
Niemal od razu po wejściu do gmachu KW PZPR wszystkie informacje o zaawansowanym procesie likwidacji dokumentacji partyjnej się potwierdziły. W kotłowni znaleziono hałdy zmielonych oraz dopalających się akt PZPR. Okazało się, że na ostatnim piętrze „urzędują” zabarykadowani działacze KW, którzy przez komin wrzucali przeznaczone do „wybrakowania” dokumenty, a te, po dotarciu do kotłowni mielono w specjalnej maszynie i palono w piecu. Ten żałosny widok jeszcze bardziej zradykalizował nastroje wśród federacyjnej młodzieży. Jeden z worków wystawiono na zewnątrz budynku. „Niech ludzie zobaczą, jak partia zaciera ślady” – mówiono. (Patrz: B. Madajczyk-Krasowska, J. Fetor, Młodzież z partią się rozlicza, „Tygodnik Gdański”, 4 lutego 1990).
Obiekt został zabezpieczony przez Komitet Okupacyjny, do którego weszli przedstawiciele kilku organizacji: FMW, PPN, Niepodległościowej Partii „Solidarność” oraz KPN i SW. Powołano służby porządkowe mające zabezpieczyć mienie społeczne. Nawet PZPR-owski „Głos Wybrzeża” napisał później, że: „demonstranci zachowali dyscyplinę i powstrzymali się od wszelkich aktów wandalizmu. Klucze do wszystkich pomieszczeń zapakowano do worka i schowano. Na korytarzach stały warty, które nie dopuszczały innych osób powyżej pierwszego piętra”. W międzyczasie do budynku przyjechał ówczesny prezydent Gdańska Jerzym Pasiński, który powołując się na naciski ze strony rządu (wymieniał zwłaszcza ministrów Aleksandra Halla i Jacka Ambroziaka) próbował wynegocjować pokojowe opuszczenie gmachu PZPR (Patrz: C. Mączka, Niespokojna noc. Odbicie budynku KW PZPR, „Głos Wybrzeża”, 29 I 1990).
darmowy hosting obrazków
Wieczorem, po wielogodzinnych negocjacjach z młodzieżą okupującą budynek KW, a po telefonicznym skontaktowaniu się z rządem, prezydent Pasiński zakomunikował decyzję premiera Mazowieckiego: jeśli w ciągu godziny budynek nie zostanie oddany w ręce władz, to zostanie on siłą odbity przez jednostki MO. Około godziny 23-tej do budynku wtargnęło OPMO i wspierająca je brygada antyterrorystyczna komandosów uzbrojona w topory, kastety, bagnety i broń maszynową. (Patrz: C. Mączka, Niespokojna noc. Odbicie budynku KW PZPR, „Głos Wybrzeża”, 29 I 1990). Po kilkunastu minutach budynek wrócił do rąk byłych członków PZPR, a na zewnątrz doszło do spontanicznej manifestacji, która w okolicach Dworca Głównego PKP została szybko rozpędzona przez milicję. W wydanym nazajutrz wspólnym oświadczeniu FMW, PPN i NPS czytamy:
„Rząd Mazowieckiego wydając podobny rozkaz [odbicia budynku PZPR – przyp. autora] stanął przeciwko dążeniom własnego narodu, przedkładając obronę partykularnych interesów przestępczej partii ponad oczywiste dobro społeczne. Dzięki interwencji sytuacja »unormowała się« a kominy dalej dymią nad KW i innymi obiektami. Protestujemy przeciwko szkalowaniu okupujących przez część tendencyj¬nie nastawionych środków masowego przekazu”.
Krótka relacja uczestnika
Pod koniec lat 80-tych dojrzewało pokolenie, które nie przyjmowało do wiadomości, że z czerwonymi można uprawiać jakikolwiek dialog. „Dość paktów z czerwonymi” to było hasło noszone na gdyńskim transparencie FMW. Nie akceptowaliśmy idei okrągłego stołu oraz porozumienia z komunistami. Byliśmy wtedy wierni rządowi polskiemu na uchodźstwie i wspólnie z SW oraz Polską Partią Niepodległościową zorganizowaliśmy w Trójmieście bojkot koncesjonowanych wyborów. Bardzo wymownym akordem było zajęcie w styczniu 1990 r. budynku KW PZPR w Gdańsku, w wyniku którego ujawniliśmy fakt niszczenia partyjnych archiwów. Po kilkugodzinnej okupacji budynku, zostaliśmy jednak rozpędzeni na polecenie rządu Mazowieckiego przez jednostki MO i antyterrorystów.
darmowy hosting obrazków
W tydzień później, do naszych adwersarzy dołączył także Lech Wałęsa, który zarzucał nam działanie na szkodę kraju. Po mszy, w kościele św. Brygidy (4 lutego 1990 roku), na dziedzińcu przed budynkiem parafialnym przemawiając do kilkuset osób, Wałęsa m.in. tłumaczył a jednocześnie groził ówczesnej młodzieży, że obecny rząd będzie używał siły wobec każdej radykalnej akcji. W relacji zamieszczonej na łamach „Antymantyki”, pisma regionalnego FMW czytamy także:
„(...) Następnie zadawano mu pytania. Już pierwszemu z młodych ludzi zadającemu kłopotliwe pytanie L. Wałęsa zarzucił, że jest agentem SB. Na dalsze kłopotliwe pytania odpowiadał podobnie. Zarzucał pytającym, że mają „żółte papiery”, że biorą od niego pieniądze, z których rzekomo nie rozliczają się. W odpowiedzi grupa młodzieży zaczęła skandować hasła: „Przepraszamy, że żyjemy”, „Solidarność bez Wałęsy” i „Czauczesku”. Rozległy się również gwizdy. Zapytano ks. H. Jankowskiego, kim są wspomniani przez niego w kazaniu rzekomi prowodyrzy takich akcji jak zajęcie budynku KW PZPR. Ks. H. Jankowski zarzucił brak kultury politycznej, lecz na postawione pytanie nie odpowiedział. Oto jedna z wypowiedzi osób zebranych na placu:
- Zarzucił ksiądz młodzieży brak kultury politycznej, a przecież to Lech Wałęsa dał zły przykład zarzucając już pierwszemu z pytających, że jest ubekiem. To właśnie świadczy o złej kulturze politycznej panie Wałęsa. Zarzuca pan młodzieży, że jest radykalna i przeszkadza w pracy pańskiego sztabu. Ale wcześniej, gdy nie był Pan jeszcze w tym sztabie, to zależało panu na tym, by młodzież była radykalna. Teraz, gdy na jej plecach wszedł pan do tego sztabu, gdy dogaduje się pan z komunistami, gdy pańskimi doradcami są byli komuniści i emigranci z komunizmu, to chciałby pan młodzież uspokoić, aby w układach z komunistami panu nie przeszkadzała. Niedawno, ogłosił pan oświadczenie atakujące były rząd M. Rakowskiego. A niech pan sobie przypomni swoją wcześniejsza wypowiedź w „Rudym Kocie” (znany lokal w Gdańsku – przyp. autora), gdzie powiedział pan - nie ma takiej siły w Polsce, która mogłaby lepiej pokierować krajem niż ówczesne władze, i że tylko fanatycy i demagodzy mogą mówić inaczej (wypowiedź nawiązuje do spotkania L. Wałęsy z ZSMP – przyp. autora). Premierem był wówczas M. Rakowski. Niech pan się zdecyduje panie Wałęsa, za kim pan jest: za Rakowskim, czy przeciw Rakowskiemu?
Zdenerwowany L. Wałęsa odpowiedział: - Na pewno nie za Tobą. Ludzie zaczęli się rozchodzić. Cytowaną relację kończył komentarz redakcyjny: kiedy L. Wałęsa był w opozycji M. Rakowski zarzucał mu, że nie ma programu, że jego działalność jest destrukcyjna itd. Czy nie widzi on dzisiaj tego, że używa on wobec nas tych samych zarzutów, jakich Rakowski używał przeciw niemu?
(za: Relacja: „W tydzień po zajęciu KW PZPR”, „Antymantyka” str. 3, pismo FMW Region Pomorze Wschodnie, Gdynia nr 29 z 25 lutego 1990).
Do podobnych w swojej wymowie utarczek słownych Lecha Wałęsy z młodzieżą dochodziło pod kościołem św. Brygidy, w tamtym przełomowym okresie 1988/1990 bardzo często. Młodzież ochrzciła go wtedy przezwiskiem „ponton” zarzucając, że: „na pontonie nawet komuna nie utonie”, oskarżała o zaprzepaszczenie ideałów „Solidarności” i dogadywanie się kosztem społeczeństwa z komunistami. W odpowiedzi Wałęsa jako strażnik nowego porządku oznajmił, że jeśli młodzież nadal będzie zachowywać się nieodpowiedzialnie, to: „sam stanie z pasem i będzie lał w dupę”. W odpowiedzi na murach pojawiło się nowe hasło: „Mazowiecki musi odejść”, a na uroczystościach z okazji X- lecia „Solidarności” ulotka sygnowana przez FMW pt. „Kto dzisiaj obłudnie świętuje?”.
Polecam również wywiad z dr hab. Sławomirem Cenckiewiczem w programie Pod Prąd dla TV Puls, który mówi m.in. o osobistych doświadczeniach związanych z zajęciem KW PZPR patrz poniżej:

Mariusz A. Roman
[Fot. Archiwum Autora]

czwartek, 19 stycznia 2012

O świętym Mariuszu

Chciałby, w dniu mojego patrona, wspomnieć o nim z dwóch powodów. Po pierwsze, że jest on nadal w Polsce mało znanym i jeszcze mniej czczonym. Z drugiej strony bolejąc nad zeświecczeniem naszego życia i upodabniania się do protestantów którzy czczą jedynie swoje urodziny, pragnąłbym zachęcić do kultywowania tradycji i obchodzenia imienin.
Imieniny w tradycji chrześcijańskiej są dniami poświęconymi kultowi poszczególnych świętych. Stąd nasi rodzice i dziadkowie obchodząc imieniny w sposób szczególny oddawali kult dla swojego świętego patrona, którego imię nosili przez całe życie. Jeszcze niedawno w naszym kraju obowiązywał zwyczaj, aby dawać dziecku imię patrona czczonego w dniu jego narodzin.
Poszczególne dni były po prostu dniami poszczególnych świętych. Stąd ogromna ilość polskich przysłów ludowych związanych z dniami świętych. Tylko z dniem św. Mikołaja przypadającym jak powszechnie wiadomo 6 grudnia jest ich 16, jak choćby te: „Na Mikołaja porzuć wóz, a zaprząż sanie”. Z dniem św. Marcina przypadającym 11 listopada związanych jest aż 44 przysłów np.: „Jaki Marcin, taka zima”.
Protestanci, którzy zaniechali kultu świętych, świętują tylko swoje urodziny. Z tej samej przyczyny obyczaj imienin nie jest znany w krajach o tradycjach religijnych innych niż chrześcijańska. A jak to jest z imieninami we współczesnej Polsce? Młodsi coraz częściej ograniczają się jedynie do obchodzenia swoich urodzin. Starsi pewnie jeszcze świętują imieniny, ale czy aby na pewno wspominają, pamiętają o swoim patronie?
Z dniem mojego patrona wiąże się pewna anegdota świadcząca o tym jak jeszcze niedawno w Polsce ten święty był zupełnie nieznany. Otóż, jeszcze 43 lata temu ksiądz nie chciał się zgodzić, aby ochrzcić mnie tym imieniem twierdząc, że nie ma takiego świętego. Zgodził się dopiero wtedy, kiedy usłyszał od rodziców, że wybrali dla mnie dwa imiona: Mariusz i Andrzej. I tak pewnie swoje drugie imię zawdzięczam księdzu proboszczowi, który udzielał mi chrztu.
Tymczasem imię to wywodzi się ze starożytnego Rzymu, gdzie przydomek Marius oznaczał kogoś, kto należał do rzymskiego rodu Mariuszów, po łacinie zwanego Marii. Z historii starożytnej znamy Gajusza Mariusza (Caius Marius 156-86 przed Chr.), polityka i wodza rzymskiego. W polskich dokumentach imię Mariusz występuje wyjątkowo od 1221 r., aż do XIX w. Potem stawało się coraz bardziej popularne. Obecnie imię Mariusz nosi ok. 300 tysięcy Polaków. Prawie połowa z nich urodziła się w latach siedemdziesiątych XX wieku.
Cytując powyższe dane uzmysławiam sobie, iż mój chrzest, który odbył się w 1969 roku miał chyba także znaczenie dla przebijania się imienia mojego patrona pod polskie strzechy. Z drugiej strony zyskałem jednak przekonanie, że wtedy jeszcze liczono się z tym, aby nadawać imiona świętych patronów, jak jest współcześnie, lepiej nie wspominać.
Należy jednak dodać, że ówczesny mój proboszcz miał jednak wtedy mocno niesłuszne opory w stosunku do imienia Mariusz, gdyż w wykazach hagiograficznych kościoła katolickiego odnaleźć można aż trzech świętych Mariuszów: Mariusz - męczennik, Mariusz - biskup z Avenches – Lozanny wspominany 31 grudnia, oraz Mariusz z Owernii wspominany 8 czerwca. Z nich wszystkich najbardziej popularnym jest ten pierwszy - wspominany 19 stycznia i pewnie stąd w polskich kalendarzach imieniny Mariusza ujęte są jedynie raz w roku. Poniżej garść informacji na jego temat:
Św. Mariusz urodził się w Persji w III wieku, w bardzo zamożnej rodzinie. Był konwertytą, który cały swój majątek rozdał ubogim. Wspominany jest sam, czasem razem z małżonką – świętą Martą, a czasem także ze swoimi synami: Audyfaksem i Abachumem (Abakukiem). W tej zresztą materii, podobnie jak w podawanej dacie dziennej ich męczeństwa panuje w martyrologiach niemałe zamieszanie (15, 16, 19, 20 stycznia itd.). Najłatwiej jednak przyjąć datę 19 stycznia, zapis wydaje się bowiem najbardziej pierwotny.
darmowy hosting obrazków
Święty Mariusz wraz z żoną Martą oraz synami, jako chrześcijanie, udali się z pielgrzymką do Rzymu, do grobów apostołów św. Piotra i św. Pawła. Trafili jednak do wiecznego miasta w czasach najbardziej krwawych prześladowań chrześcijan. Tutaj razem z żoną chowali ciała męczenników i starali się pomagać współwyznawcom, co ściągnęło na nich uwagę władz. Zostali pojmani przez sędziego Muscjanusza i poddani torturom, aby wyrzekli się wiary. Mariusza i jego synów ścięto na Via Cornelia, a Martę utopiono w studni w Saint Ninfa, niedaleko Rzymu prawdopodobnie w 269 bądź 270 roku (niektóre dane: 304 r.). Rzymianka Felicyta odnalazła ich ciała i pochowała 20 stycznia w swoim majątku w Buxus. Powstał tam kościół, który w średniowieczu stał się miejscem pielgrzymek.
Passio, która opisuje ich dzieje, pochodzi z V lub VI stulecia i podaje wiadomości legendarne. Dużo lepiej jest już zaświadczony ich kult. W IX wieku w Rzymie wzniesiono osobny kościół ku ich czci. Świadczy to o tym, że ich kult nie malał, lecz utrzymywał się przez wieki.
Relikwie odkryto w roku 1590 i przechowywano je w Rzymie, w kościele p.w. św. Adriana, św. Karola i św. Jana Kalybity. Eginhart, zięć i biograf Karola Wielkiego otrzymał część relikwii, które zawiózł do opactwa w Seligenstadt, którego był założycielem. Część relikwii przechowywano w Soissons, ale zostały one zbezczeszczone i zniszczone przez kalwinów.
Mariusz A. Roman
[Na zdjęciach: Święty Mariusz, męczennik oraz Biczowanie św. Mariusza i synów - Giovanni Antonio Amadeo, marmurowa płaskorzeźba, 1479-82.].
Modlitwy do Świętego Mariusza, męczennika
Antyfona
Pan dał męczennikom zwycięstwo w ciężkim boju, aby się okazało, że miłość jest potężniejsza od wszystkiego.
P.: Smutek wasz zamieni się w radość,
W.: A radości waszej nikt wam nie odbierze.
Módlmy się: Spraw, prosimy Cię, wszechmogący Boże, by od wszelkich grożących nieszczęść chroniło nas wstawiennictwo świętego Mariusza, męczennika Twojego. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen
Litania
Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson. Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas. Ojcze z nieba Boże – zmiłuj się nad nami. Synu Odkupicielu świata Boże – zmiłuj się nad nami. Duchu Święty Boże – zmiłuj się nad nami. Święta Trójco, Jedyny Boże – zmiłuj się nad nami.
Święty Mariuszu, męczenniku, módl się za nami
Święty Mariuszu, wychowany w chrześcijańskiej rodzinie,
Święty Mariuszu, mężu niezłomnej wiary w Chrystusa,
Święty Mariuszu, mężu mocnej nadziei,
Święty Mariuszu, wzorze miłości Boga i bliźniego,
Święty Mariuszu, miłujący Chrystusa nad życie,
Święty Mariuszu, wierny natchnieniom Ducha Świętego,
Święty Mariuszu, przeniknięty duchem miłosierdzia,
Święty Mariuszu, pocieszycielu strapionych,
Święty Mariuszu, wzorze doskonałości chrześcijańskiej,
Święty Mariuszu, podejmujący daleką drogę z rodziną do grobów Apostołów,
Święty Mariuszu, patronie pielgrzymów i podróżnych,
Święty Mariuszu, wzorze małżonków chrześcijańskich,
Święty Mariuszu, troskliwy ojcze rodziny,
Święty Mariuszu, prowadzący życie miłe Bogu,
Święty Mariuszu, przykładzie gorliwości w służbie Bożej,
Święty Mariuszu, niezłomny wśród tortur,
Święty Mariuszu, cieszący się wieczną nagrodą w niebie,
Święty Mariuszu, orędujący za nami u Boga.
P.: Módl się za nami święty Mariuszu,
W.: Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.
Módlmy się: Wszechmogący, wieczny Boże, Ty dałeś świętemu Mariuszowi udział w męce Chrystusa Pana, wspomóż swoją łaską naszą słabość, abyśmy naśladując męczennika, który nie wahał się umrzeć za Ciebie, odważnie wyznawali Cię zawsze swoim życiem. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen
Hymn
Królu chwalebny wyznawców
I męczenników nagrodo,
Tym, którzy Cię wybrali,
Otwierasz niebios podwoje.
Boże, wysłuchaj łaskawie
Modlitwy pełnej pokory:
Odpuść nam zło popełnione,
Gdy męczenników sławimy!
Mocnych wywyższasz przez mękę,
Dla słabych masz miłosierdzie;
Racz nasze winy zapomnieć
I obdarz nas przebaczeniem.
Tobie, łaskawy nasz Ojcze,
W jedności z Synem i Duchem,
Chwała, majestat, podzięka
Niech będzie teraz i zawsze. Amen

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Litewska aneksja Kłajpedy z 1923 r.

Postanowienia traktatu wersalskiego, kończącego I wojnę światową, wyłączyły m.in. z terenu Prus Wschodnich - obszar położony na północ od rzeki Niemen z Kłajpedą i Szyłokarczmą, przekazując czasowo jego suwerenność Mocarstwom Sprzymierzonym i Stowarzyszonym. Władzę na tym terenie sprawował gubernator wojskowy, a batalion wojsk francuskich stanął w Kłajpedzie. W wyniku jednak zainscenizowanego przez Kowno „powstania”, w połowie stycznia 1923 roku dokonano aneksji Kraju Kłajpedzkiego do Litwy.
darmowy hosting obrazków
„Nie widząc zasadniczej sprzeczności między interesami naszymi a Litwinów, staraliśmy się zdobyć dla Litwy to, czego ona sama, będąc w obozie sprzymierzeńców nieobecną, zdobyć dla siebie nie mogła. Oderwanie Kłajpedy od Prus Litwini zawdzięczają naszej akcji podczas wojny i na konferencji pokojowej. Dążeniem naszym było oderwać i Tylżę, tj. lewy brzeg Niemna, posiadający ludność litewską: udało nam się obronić tylko połowę naszego w tym punkcie programu” – pisał Roman Dmowski w „Polityka polska i odbudowanie państwa”.
W wyniku tych działań delegacja polska z Romanem Dmowskim i Ignacym Paderewskim na czele doprowadziła w 1919 roku w Paryżu, do scalenia portu w Kłajpedzie, z jego naturalnym zapleczem gospodarczym. Sprzymierzeni (art. 99 Traktatu Wersalskiego) zamierzali bowiem w ten sposób wyemancypować cały bieg Niemna spod wpływów niemieckich i stworzyć w ten sposób, w tej części Europy, swobodny dostęp do morza. Szczególne znaczenie miało to dla Polski, dla której ziem wschodnich Kłajpeda była tym, czym Gdańsk dla jej województw centralnych i zachodnich. Oczywiście polska delegacja w Wersalu liczyła na koncesje w kłajpedzkim porcie, zakładając kontynuowanie związku państwowego Warszawy z Kownem.
Kraj Kłajpedzki – wolnym miastem?
Sytuacja polityczna w regionie nie była jednak ustabilizowana, dlatego Traktat Wersalski nie określał ostatecznych losów Kłajpedy, tworząc na terenie Nadniemnia kondominium państw sprzymierzonych. I tak 9 stycznia 1920 r. zostało podpisane porozumienie o przekazaniu Kłajpedy aliantom. Sześć dni później do rejonu wkroczył 21. Samodzielny Batalion Strzelców Pieszych z gen. Dominique Odry'm na czele, który miał za zadanie pilnować porządku w mieście i na przyległym obszarze. Generał Odry sprawował nie tylko zwierzchnictwo nad francuskim wojskiem, ale stanął również na czele Wysokiego Komisariatu Ligi Narodów w Kłajpedzie. Dopiero po jakimś czasie nowym Komisarzem został Gabriel Petisne oskarżany zarówno przez Niemców, jak i Litwinów o prowadzenie polityki zbyt propolskiej.
darmowy hosting obrazków
Mocarstwa zachodnie oczekiwały na porozumienie Polski i Litwy, by Kłajpedę przekazać tym krajom do obsługi całego zlewiska Niemna, podzielonego pomiędzy nie geograficznie, co było naturalnym zadaniem tego portu. Tymczasem niechętne porozumieniu z Warszawą Kowno, zastosowało blokadę ekonomiczną portu. Po dwuletnich bezskutecznych rokowaniach polsko-litewskich prowadzonych w Brukseli, pod przewodnictwem min. Hymansa, Ententa zaczęła się skłaniać do stworzenia z obszaru Kłajpedy – Wolnego Miasta, na wzór Gdańska, pod kontrolą Ligi Narodów. W listopadzie 1922 roku odbyła się w tej sprawie konferencja pod egidą mocarstw sprzymierzonych, na którą przybyli przedstawiciele Polski, Litwy i Kraju Kłajpedzkiego. Litwini zażądali wówczas bezwarunkowej inkorporacji Kłajpedy do Litwy. Polacy i Kłajpedzianie – utworzenia Wolnego Miasta. Rada Ambasadorów, przychyliła się ostatecznie do drugiego projektu, w konsekwencji czego Litwini na znak protestu opuścili konferencję.
Powstaniem Wolnego Miasta żywotnie byli zainteresowani mieszkańcy Kraju Kłajpedzkiego, gdyż w urzeczywistnieniu tego projektu upatrywali rozkwit i dobrobyt swojego miasta:
„W sobotę (6 stycznia 1923 r. – przyp. autora) odbyło się w Kłajpedzie zebranie przedstawicieli ludności Kłajpedy, na którym uchwalono rezolucję, domagającą się utworzenia z Kłajpedy wolnego miasta. Rezolucja zaznacza, że łączność Kłajpedy z Litwą doprowadziłaby Kłajpedę do gospodarczego upadku i przyczyniłoby się to do obniżenia jej poziomu kulturalnego, wreszcie wywołałoby nędzę wśród wielu warstw ludności miejskiej” - donoszono w relacji wychodzącego w Toruniu „Słowa Pomorskiego” (numer z 10 stycznia 1923 r.).
Powyższym dążeniom według Witolda Staniewicza (patrz: W. Staniewicz, Sprawa Kłajpedy, Wilno, 1924.) przeciwstawiał się jednak rząd litewski, inspirowany z Berlina, do postawienia mocarstw zachodnich przed faktem dokonanym. Dla Niemiec, włączenie Kłajpedy jako autonomicznej części, do słabej Litwy było korzystniejsze niż jakaś forma międzynarodowego protektoratu. Dawało większe szanse na odzyskanie tego obszaru, do czego zresztą ostatecznie doszło w marcu 1939 r. Litwini postanowili skorzystać z tych inspiracji, zwłaszcza, że moment był wyjątkowo dogodny. 20 grudnia mocarstwa zachodnie uznały wreszcie de-iure państwowość litewską, a światowa opinia publiczna była zwrócona w kierunku rozpoczętej w tym czasie okupacji przez Francję Zagłębia Ruhry.
Inkorporacja do Litwy
Zamach został starannie przygotowany w Kownie, przez szefa II oddziału sztabu generalnego Litwy płk. Połowińskiego. Zamachowcy w liczbie ok. 3000 osób, w większości żołnierze i oficerowie w służbie czynnej, wzmocnieni zmobilizowaną paramilitarną formacją ochotniczą tzw. Szaulisami, wkroczyli chyłkiem, przedostając się małymi grupami, 12 stycznia na teren Kłajpedy. Wśród ochotników sporo było oficerów niemieckich. Dowództwo nad tymi oddziałami objął sam płk. Połowiński, przybierając dla siebie pseudonim: Budrys. W wyniku trzydniowych walk, szczególnie zaciętych w dniu 15 stycznia w okolicach budynku Wysokiego Komisariatu, „powstańcy” opanowali prowincję, miasto i port, zmuszając do podpisania rozejmu przez władze francuskie. Litwini bezpośrednio po opanowaniu władzy, natychmiast usunęli Konsulat Polski, pracujący w Kłajpedzie od kilku lat.
darmowy hosting obrazków
Rada Ambasadorów w Paryżu zgodziła się przekazać suwerenność nad obszarem Kłajpedy Litwie, z zastrzeżeniem autonomii terytorialnej tego obszaru, już 16 lutego 1923 r. Litwa zobligowana została jednak do zagwarantowania Polsce swobodnego korzystania z portu. W miesiąc później Rada Ambasadorów uznała także suwerenność Polski nad Wileńszczyzną, traktując to postanowienie jako przeciwwagę, dla rozwiązania sprawy kłajpedzkiej. Ostatecznie sprawa Kłajpedy została unormowana w wyniku podpisania w Paryżu w dniu 8 maja 1924 roku, tzw. Konwencji Kłajpedzkiej, która jednak już nie gwarantowała przyznanych wcześniej praw Polsce.
Wobec braku stosunków dyplomatycznych i handlowych pomiędzy Polską a Litwą od roku 1919 do 1938, Kłajpeda straciła 75 proc. swojego surowca drzewnego, spławianego wcześniej ze środkowego i górnego dorzecza Niemna. Litwini w tym czasie rozbudowali, co prawda port i rozwijali przemysł w mieście. Jednak nie zmienia to faktu, że rozwój mógł odbywać się w tempie o wiele szybszym, gdyby Litwa nie wprowadziła samoblokady swojego jedynego wylotu morskiego.
Obecnie na Litwie, media bardzo często przypominają o tzw. „polskiej okupacji” Wileńszczyzny, oraz „zamachu na niepodległe państwo litewskie” - w wyniku akcji przeprowadzonej w 1920 roku przez gen. Lucjana Żeligowskiego. Jednocześnie zupełnie nieobecna, jakby zapomniana przez media, jest analogiczna akcja przeprowadzona w 1923 roku przez płk. Budrysa w Kraju Kłajpedzkim. Przy czym polska irredenta miała doprowadzić do restytuowania Wielkiej Litwy z Kownem, Kłajpedą, Wilnem i Mińskiem, a inkorporacji Wileńszczyzny do Polski dokonano jedynie w wyniku niechęci do całej sprawy ze strony Kowna, czego Litwini wcale nie przyjmują do wiadomości.
Polecamy również krótki film: Old Memel Klaipeda, patrz poniżej:
Mariusz A. Roman
[Fot. Archiwum. Na załączonych zdjęciach: Flaga Kraju Kłajpedzkiego, molo w Kłajpedzie oraz niemiecka mapa propagandowa z okresu przedwojennego]

czwartek, 12 stycznia 2012

Kartki ze stanu wojennego

Zazwyczaj każdy z nas wspomina z nostalgią czasy swojej młodości, te z okolic zdawania egzaminu dojrzałości. Współczesnym czterdziestolatkom i nieco więcej, ten okres wypadł dokładnie w czasie stanu wojennego. Długie zimowe wieczory sprzyjały przejrzeniu nieco zapomnianego, mojego archiwum podziemnej „bibuły”. Natrafiłem m.in. na dwie kartki świąteczne wydane przez Federację Młodzieży Walczącej. Zatrzymałem się chwilę nad nimi, wspominając przyjaciół - tych, co już odeszli, nie doczekawszy często swoich 40 urodzin.
darmowy hosting obrazków
W niektórych regionach Polski czas pomiędzy Bożym Narodzeniem a świętem Trzech Króli (6 stycznia) był uważany za tak bardzo święty, że powstrzymywano się w tym czasie od ciężkich prac. A okres świąteczny to czas wyciszenia, sprzyja refleksji i wspomnieniom. Postanowiłem i ja wstrzymać nieco bieg w tym okresie, oddając się nostalgii za czasem, który dawno przeminął...
Czytaj więcej, patrz tutaj.
Epilog
Pomyślałby kto, że jesteśmy przegranym pokoleniem, że rozminęliśmy się z rzeczywistością, że zostaliśmy oszukani... Wszak tak wielu z nas, nawet po latach nie potrafimy skutecznie zlokalizować. Wielu z dawnych działaczy FMW, tak zraziło się do otaczającego nas świata, że nie chce nawet wracać do tego, co wtedy nas łączyło. Tymczasem w naszym działaniu, nie było nawet cienia kalkulacji i wyrachowania. Nikt przecież, nie mógł wtedy zakładać, że nasza walka tak szybko się skończy, że zmieni się jakiś „układ”. Byliśmy po prostu, spadkobiercami tych, którzy rozpoczęli walkę w 1939 roku w obronie honoru, niepodległości, wreszcie całości Rzeczpospolitej. Tylko wciąż przykro, że tak wielu, nie potrafi się nawet do dzisiaj pozbierać.
darmowy hosting obrazków
„Bez względu na to, jak dzisiaj oceniany jest tamten radykalizm „młodzieży walczącej”, warto pamiętać, że nie wypływał on z koniunkturalizmu i chęci wskoczenia na stołek, ale z autentycznego umiłowania Ojczyzny i pragnienia wolności. Klimat przełomu lat 1989/1990 oddają też w jakiś sposób dokumenty odnalezione w Instytucie Pamięci Narodowej. Zwłaszcza jeden, z którego wynika, że jeszcze w końcu maja 1990 r. już nie Wydział III Służby Bezpieczeństwa, a Urząd Ochrony Konstytucyjnego Porządku Państwa (formalnie istniał już wówczas Urząd Ochrony Państwa, którego szefem został Krzysztof Kozłowski) rozpracowywał trójmiejską FMW” – pisał Cenckiewicz.
Polecam krótki film o strajkach majowych w 1988, patrz poniżej:


Najważniejszymi z powodów, dla których powołaliśmy, we wrześniu 2007 roku, Stowarzyszenie Federacji Młodzieży Walczącej jest udokumentowanie historii naszej organizacji i pomoc rodzinom naszych zmarłych przyjaciół z FMW. Wielu z nich odeszło do Pana, często nie doczekawszy swoich 40 urodzin. Od kilku lat trwa, bowiem nieprzerwanie w naszym środowisku zła passa. Dariusz Stolarski, Wiesław Gęsicki, Tadeusz Duffek, Robert Bodnar, Mieczysław Brzezicki, Andrzej Kuczyński, Adam Dydziński, Krzysztof Kornaś, Rafał Kosmalski, Artur Golara, Rafał Górski... Kto następny dołączy do niebiańskiej grupy działaczy FMW?
Historia PRL - Od Lenina się zaczęło...
Mariusz A. Roman

czwartek, 5 stycznia 2012

Patriotyczna Pielgrzymka kibiców

Kibice polskich klubów piłkarskich w najbliższą sobotę 7 stycznia, wspólnie spotkają się podczas IV Ogólnopolskiej Pielgrzymki Kibiców na Jasnej Górze. Organizatorem i pomysłodawcą tego wydarzenia jest: Salezjańskie Stowarzyszenie Wychowania Młodzieży. Podobnie jak w zeszłych latach obok wymiaru religijnego tego spotkania, ważną część stanowić będzie program patriotyczny (wykład red. Sakowicza oraz spotkanie autorskie dr hab. Cenckiewicza).
darmowy hosting obrazków
W Częstochowie na Jasnej Górze spotkają się fani futbolu z całej Polski. Na pielgrzymce pojawią się kibice m.in.: z Trójmiasta, Poznania, Krakowa, Warszawy, Szczecina, Wrocławia, Chorzowa czy Gliwic, których połączy wspólna modlitwa podczas mszy świętej w częstochowskiej kaplicy Cudownego Obrazu.
Pielgrzymka jest inicjatywą bez precedensu. Jej organizatorem są Salezjańskie Wspólnoty Ewangelizacyjne (Salezjańska Pielgrzymka Ewangelizacyjna i Pustynia Miast). Słowo do kibiców podczas mszy wygłosi jak co roku ksiądz Jarosław Wąsowicz SDB, autor m.in. książki pt. "Biało-zielona Solidarność", poświęconej walce kibiców z władzą komunistyczną w czasach PRL-u. Ksiądz Wąsowicz, działacz podziemnych struktur Federacji Młodzieży Walczącej, znany jest z wielu patriotycznych akcji przeprowadzanych wśród polskiej młodzieży m.in., co roku jest przewodnikiem młodzieżowej grupy żółtej podczas pielgrzymki z Suwałk do Wilna.
darmowy hosting obrazków
- Nasza pielgrzymka jest próbą poszukiwania, tego, co łączy wszystkich kibiców – mówi ksiądz Jarosław Wasąwicz. – Środowisko kibiców jest społecznością, gdzie temat patriotyzmu jest bardzo ważny. W ostatnim roku mogliśmy zaobserwować swoistą eksplozję inicjatyw upamiętniających bohaterskie postawy z historii naszego kraju. To swoisty fenomen współczesnego ruchu kibicowskiego. Obecnie kibice niemalże każdego klubu upamiętniają postawy i rocznice te lokalne, ale także te o wymiarze ogólnonarodowym.
Jak podkreślił w rozmowie z nami ks. Wąsowicz:
- W czasie gdy historia jest rugowana ze szkół, młodzi ludzie poznają ją obecnie na stadionach. Oprawa meczy przeczy powszechnie utartym przez media stereotypom o kibicach. Pielgrzymka jest swoistym podsumowaniem tych działań, ale również dziękczynieniem za to, że ruch kibicowski w Polsce podąża właśnie w takim, a nie innym kierunku.
Polecam również wywiad z ks. Wąsowiczem, jednym z inicjatorów corocznego pielgrzymowania kibiców, opublikowany w Częstochowskim Portalu Sportowym, patrz tutaj.
darmowy hosting obrazków
Program IV Ogólnopolskiej Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę:
Sobota, 07 stycznia 2012 r.
Godz. 13.00 - Msza św. w Kaplicy Cudownego Obrazu pod przewodnictwem ks. inspektora Marka Chmielewskiego SDB, po mszy poświęcenie barw klubowych i transparentów patriotycznych.
Godz. 14.30 - Sala ks. Kordeckiego spotkanie z dr. hab. Sławomirem Cenckiewiczem i promocja książki “Długie ramię Moskwy” - prowadzący Tomasz Sakiewicz red. nacz. “Gazety Polskiej”.
Godz. 15.30 - Prezentacja “Strefy Wolnego Słowa” – red. Tomasz Sakiewicz.
Godz. 16.30 - Prezentacja działalności Stowarzyszeń Kibiców.
W czasie pielgrzymki zostanie również zebrane wsparcie dla odradzającego się polskiego klubu „Pogoń Lwów”. Będzie możliwość zakupienia szalików „Wilno – Lwów” jako cegiełek na ten cel.
Polecam również film z ubiegłorocznej pielgrzymki, patrz poniżej:
Szczegółowych informacji udziela: ks. Jarosław Wąsowicz SDB, tel. 501 471 835, e-mail: jwasowicz@salezjanie.pl
Salezjańskie Stowarzyszenie Wychowania Młodzieży jest Organizacją Pożytku Publicznego, które powstało na przełomie lat 2000/2001. Jednak początek działalności datuje się od 1994, kiedy w Pilskiej Inspektorii Towarzystwa Salezjańskiego rozwijała się działalność Salezjańskiego Ruchu Młodzieżowego. Stowarzyszenie organizuje szkolenia, zloty młodzieży, wydaje publikacje, realizuje projekty. Grupą docelowa projektów są przede wszystkim członkowie SRM, wychowankowie ośrodków salezjańskich, nauczyciele, współpracownicy salezjańscy – czytamy na stronie internetowej Stowarzyszenia.
Mariusz A. Roman
[Fot. Archiwum Autora]

wtorek, 3 stycznia 2012

Wspomnienie o Dmowskim

- Jestem Polakiem, więc całą rozległą stroną swego ducha żyję życiem Polski - podkreślał Roman Dmowski. 2 stycznia minęła 73 rocznica śmierci współtwórcy niepodległego bytu Polski i twórcy myśli politycznej Narodowej Demokracji. Jego pogrzeb stał się największą manifestacją narodową II RP.
darmowy hosting obrazków
Roman Dmowski (09.08.1864 - 02.01.1939) - polski polityk i publicysta polityczny. Współtwórca Obozu Narodowego, Prezes Komitetu Narodowego Polskiego, sygnatariusz Traktatu Wersalskiego, Minister Spraw Zagranicznych i poseł na Sejm Ustawodawczy II RP oraz II i III Dumy.
Polski działacz niepodległościowy, postulujący w pierwszym etapie zjednoczenie wszystkich ziem polskich i uzyskanie autonomii w ramach Imperium Rosyjskiego, a później odzyskanie niepodległości w oparciu o sojusz z Rosją i ententą. Delegat Polski na konferencję paryską w 1919 i sygnatariusz traktatu pokojowego w Wersalu. Główny ideolog Narodowej Demokracji, autor m.in.: "Myśli nowoczesnego Polaka", „Niemcy, Rosja i kwestia polska”, „Polityka polska i odbudowanie państwa” i wielu innych prac.
darmowy hosting obrazków
- Jestem Polakiem, więc całą rozległą stroną swego ducha żyję życiem Polski - podkreślał Roman Dmowskiego. - Jej uczuciami i myślami, Jej potrzebami, dążeniami i aspiracjami. Im więcej nim jestem, tym mniej z jej życia jest mi obce i tym silniej chcę, żeby to, co w mym przekonaniu uważam za najwyższy wyraz życia stało się własnością całego narodu - dodawał.
Jego działalność publiczna jest znana, ale na temat życia prywatnego sporo jest niepotwierdzonych plotek. Aby dokuczyć przywódcy endecji opowiadano np., że jego ojciec był człowiekiem niepiśmiennym. Ta fałszywka wzięła się stąd, że ojciec Dmowskiego, drobny przedsiębiorca brukarski Walenty Dmowski, nie chciał złożyć swojego podpisu do metryki syna po rosyjsku – a tego wymagało wówczas prawo. Dlatego też urzędnik umieścił adnotację: "ojciec niepiśmienny". Istnieją jednak dokumenty z podpisem pana Walentego.
darmowy hosting obrazków
Sam Roman Dmowski do końca życia pozostał kawalerem i nie miał dzieci. Wraz z jego śmiercią wygasła ta linia Dmowskich, pomimo, że wielki polityk miał aż sześcioro rodzeństwa. Walenty Dmowski i Józefa z Lenarskich mieli ogółem siedmioro dzieci: z nich dwoje, syn i córka, umarło bardzo wcześnie i nie ma o nich żadnych bliższych informacji. Z córek, starsza Maria umarła w osiemnastym roku życia; młodsza Jadwiga w dwudziestym siódmym. Z dwóch starszych synów, Julian był urzędnikiem biurowym i zmarł mając lat 61; Wacław był maszynistą – zmarł w 1936 roku. Obaj byli bezżenni i bezdzietni.
Współcześni politycy mogliby pozazdrościć mu wykształcenia. Ukończył wydział nauk przyrodniczych na Uniwersytecie Warszawskim - po złożeniu rozprawy pt. Przyczynek do morfologii wymoczków włoskowatych otrzymał tytuł doktora nauk przyrodniczych. Biegle znał pięć współczesnych języków obcych oraz dwa klasyczne - łacinę i grekę. W 1916 otrzymał tytuł doktora honoris causa na Uniwersytecie w Cambridge, a w 1923 – Uniwersytetu Poznańskiego.
Więcej o Romanie Dmowskim, patrz tutaj.
darmowy hosting obrazków
Jego pogrzeb 7 stycznia 1939 roku stał się największą manifestacją narodową II RP. W trakcie ceremonii trumna z ciałem Romana Dmowskiego została przewieziona ulicami Warszawy na Cmentarz Bródnowski. Cześć Jego Pamięci!
Film z pogrzebu Romana Dmowskiego, patrz poniżej:

Za zasługi na rzecz niepodległości oraz za przyczynienie się do rozwoju polskiej świadomości narodowej, Roman Dmowski został 8 stycznia 1999, w 60 rocznicę śmierci uczczony przez Sejm RP jako mąż stanu, specjalną uchwałą. W dokumencie tym czytamy:
darmowy hosting obrazków
„W związku z 60 rocznicą śmierci Romana Dmowskiego Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża uznanie dla walki i pracy wielkiego męża stanu na rzecz odbudowania niepodległego Państwa Polskiego i stwierdza, że dobrze przysłużył się Ojczyźnie.
W swojej działalności Roman Dmowski kładł nacisk na związek pomiędzy rozwojem Narodu i posiadaniem własnego Państwa, formułując pojęcie narodowego interesu. Oznaczało to zjednoczenie wszystkich ziem dawnej Rzeczypospolitej zamieszkanych przez polską większość, a także podniesienie świadomości narodowej wszystkich warstw i grup społecznych. Stworzył szkołę politycznego realizmu i odpowiedzialności.
Jako reprezentant zmartwychwstałej Rzeczypospolitej na konferencji w Wersalu przyczynił się w stopniu decydującym do ukształtowania naszych granic, a zwłaszcza granicy zachodniej. Szczególna jest rola Romana Dmowskiego w podkreślaniu ścisłego związku katolicyzmu z polskością dla przetrwania Narodu i odbudowania Państwa.
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża uznanie dla wybitnego Polaka Romana Dmowskiego”.
Roman Dmowski "Jestem Polakiem...", patrz poniżej:
(MAR)
[Fot. Archiwum]